To danie, które można było znaleźć na każdym stole bufetowym w piwnicy kościelnej od połowy lat 70. do 2000 roku, zazwyczaj podawane w wgniecionym szklanym naczyniu do pieczenia z wygrawerowanym imieniem na dnie. Moja teściowa nazywała je „golonką z kurczaka” i nie sądzę, żeby kiedykolwiek jej coś zostało.
To po prostu przepis na trzy składniki, nic skomplikowanego, ale sposób, w jaki sos gotuje się wokół kurczaka, tworzy lśniącą, aromatyczną glazurę z karmelizowanymi, lepkimi brzegami, którą ludzie na zawsze zapamiętują. To przepis, o który do dziś mnie proszą, czy to na pogrzeby, baby shower, czy na każde małe wiejskie spotkanie.
Szklana forma do pieczenia zawierająca tradycyjnego kurczaka na stole w wiejskiej kuchni